Polska notuje dynamiczny rozwój sieci tras szybkiego ruchu

Choć narzekanie na stan infrastruktury drogowej w Polsce urosło już do rangi narodowej tradycji, to praktyka pokazuje, że pod względem łącznej długości tras szybkiego ruchu nie mamy się czego wstydzić. Dane statystyczne za rok 2015 dowodzą, że w tej klasyfikacji znaleźliśmy się na szóstym miejscu w Europie, wyprzedzając m.in. Anglię.

Statystyki są niezwykle optymistyczne, podobnie zresztą jak prognozy na lata kolejne. Szacuje się, że do 2025 roku w Polsce powstanie aż 4227 km dróg ekspresowych i autostrad. Skupmy się jednak na istniejących odcinkach, które powstały do końca trzeciego kwartału 2015 roku.

Polska przed Anglią, ale do Wielkiej Brytanii jeszcze trochę nam brakuje]

3048 km – oto stan polskich tras szybkiego ruchu (czyli ogólne ujęcie dróg ekspresowych i autostrad), który został zarejestrowany w ubiegłym roku. Dla porównania – w roku analogicznym Anglia mogła się pochwalić wynikiem gorszym o 47 km. Mamy tu na myśli samą Anglię, nie całą Wielką Brytanię, która w zestawieniu uplasowała się tuż przed nami, czyli na 5 miejscu (3593 km). We Włoszech, które uplasowały się na 4 pozycji, powstało aż 6844 km tras szybkiego ruchu. Pierwsza trójka zdołała znacząco zdystansować resztę stawki. Trzecia pozycja przypadła w udziale Francji (11052 km), drugie miejsce zajęły Niemcy (12917 km) natomiast pierwsze – Hiszpania (16583 km).

Jest dobrze, ale nie rewelacyjnie]

Dane statystyczne nie przedstawiają się dla nas już tak korzystnie jeżeli zestawimy je z powierzchnią kraju i liczbą ludności, co jest bardzo miarodajnym wskaźnikiem rozwoju infrastruktury drogowej. Bilans odcinków tras szybkiego ruchu na każdy kilometr kwadratowy powierzchni, zamyka się w Polsce w liczbie 9700 metrów. Dla porównania –u naszych zachodnich sąsiadów wartość ta wynosi 36000 metrów. Na milion osób, w Polsce przypada 79000 metrów tras szybkiego ruchu. Nieźle, jednak Francja i Niemcy zostawiają nas daleko z tyłu – w obu przypadkach wartość ta przekracza 160 km.

Zestawienie kosztów i zysków]

Każdy kilometr autostrady to potężna inwestycja. Warto jednak zwrócić uwagę na słowo „inwestycja”, bowiem autostrady, w przeciwieństwie do darmowych dróg ekspresowych, mają zarabiać. Jak wynika z danych udostępnionych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, w roku 2014 utrzymanie istniejących odcinków autostrad pochłonęło aż 1,3 mld zł. Bilans zysku jest natomiast dodatni, bowiem system elektronicznego poboru opłat wygenerował przychód w wysokości 1,2 mld zł, natomiast pobór opłat na tzw. bramkach – 200 mln zł. Daje nam to łączną kwotę w wysokości 1,4 mld zł.

Dla porównania – w roku 2013 zysk zamknął się w kwocie 1,2 mld zł, natomiast rok wcześniej – 945 mln zł.

Biorąc pod uwagę wcześniejsze statystyki, Polska poczyniła ogromny postęp w dziedzinie budowy komfortowych i bezpiecznych tras szybkiego ruchu. W 1989 roku Polacy mogli korzystać z dobrodziejstw ruchu autostradowego na dystansie wynoszącym zaledwie 242 km.  Pozostaje nam mieć nadzieję, że dynamika rozwoju infrastruktury zostanie utrzymana w latach kolejnych.