Jesienna chandra czy depresja? – czyli kiedy zacząć się martwić

Jesień jest okresem, kiedy wszystko powoli umiera – zmiana temperatury na niższą, mroźniejszy wiatr, spadające liście, odlatujące ptaki i ogólnie rzecz biorąc coraz większa szaro-burość sprawiają, że i nastrój człowieka wyraźnie się pogarsza. Podobna sytuacja – choć rzadziej – pojawia się na początku wiosny. Słynna, jesienna chandra to jednak nie to samo co depresja – jak nie pomylić ich obu i rozpoznać symptomy tej groźniejszej choroby u siebie lub swoich bliskich?

Smutek a depresja

Każdy z nas czasem przeżywa gorsze chwile – stało się coś złego, czujemy żal, ktoś odszedł, rozpadł się nasz związek, zdechł ukochany pies, albo nie dostaliśmy wymarzonego awansu. Może być wiele powodów, gdy towarzyszące nam uczucie smutku jest jak najbardziej normalne i poprawne. Dziwnym byłoby wręcz, gdyby się nie pojawiło. Jednakże zwykły, zdrowy smutek od depresji odróżnia przede wszystkim czas.

Depresja jest stanem przewlekłym – to nie jest smutek, który pojawia się jednego dnia z jakiegoś powodu, a już za chwilę inna, radosna rzecz sprawia, że nasz humor się poprawia. Rzecz jasna możemy się smucić o wiele dłużej – na przykład po stracie jakiejś osoby – jednak depresja jest stanem naprawdę przewlekłym. To obniżenie nastroju, które jest bardzo silne i w czasie którego człowiek nie reaguje wręcz, albo reaguje nie dość mocno na bodźce zewnętrzne. Nawet rzeczy, które powinny go ucieszyć wywołując u niego obojętność. Poza tym pojawiają się i inne symptomy, które w czasie zwykłego smutku na pewno nie doszłyby do głosu – na przykład myśli samobójcze! Dlatego odróżnienie depresji od innych stanów obniżonego nastroju jest bardzo ważne – trzeba zareagować nim będzie za późno! Warto więc zgłosić się do specjalisty, gdy tylko mamy jakieś podejrzenia – dobrego psychoterapeutę można znaleźć na stronie terapia-krakow.pl.

Chandra a depresja

Jesienią wiele osób cierpi na spadek nastroju – mają mniej ochoty do śmiechu, mniej energii do życia, mniej zapału do pracy i tak dalej. W zasadzie jest to normalne, bowiem człowiek jest częścią natury – i podobnie jak ona reaguje na jesienne miesiące. W dosyć sztuczny sposób budujemy obecnie odporność na te bodźce natury, uważając, że taka chandra nie powinna nas dopaść. Najlepszym na nią lekarstwem są jednak dobre książki, filmy, wspólne wieczory spędzane z rodziną i przyjaciółmi, pyszne potrawy z jesiennych warzyw i tym podobne rzeczy. Jednakże osobie z depresją takie sprawy nie pomogą – a chandry, nawet takiej, która utrzymuje się przez miesiąc, można się w ten sposób choć na chwilę pozbyć!

Depresja sprawia, że chora osoba unika towarzystwa, cierpi na bezsenność, a jednocześnie najchętniej cały dzień by odpoczywała, nie ma zapału do niczego, ani ochoty nawet na to, żeby wyjść do sklepu czy wziąć prysznic – stan zaawansowanej depresji nie jest łatwy do pomylenia z chandrą, jeśli tylko ktoś miał już z nim styczność. Wiadomo jednak, że coś rozwija się z czegoś innego, z jakiejś przyczyny – a zatem wizyta u terapeuty w chwili, gdy jesienna chandra przybiera zbyt mocną formę jest jak najbardziej wskazane. Jeśli szukasz dobrego psychologa, zajrzyj na terapia-krakow.pl.